Sawicki: ziemia tylko dla prawdziwych rolników

Marek Sawicki (fot. PAP/Darek Delmanowicz)

Rolnicy i ich minister spotkali się oko w oko w sali rycerskiej urzędu wojewódzkiego w Szczecinie. Obiecał przyjechać do nich po czerwcowych protestach i to zrobił. Nie chciał jednak rozmawiać z komitetem protestacyjnym.

 

19 czerwca rolnicy protestujący w Szczecinie podpisali porozumienie z prezesem Agencji Nieruchomości Rolnych Leszkiem Świętochowskim. Obiecał wówczas, że minister rolnictwa Marek Sawicki przyjedzie do Szczecina.

Dzisiaj minister spotkał się z rolnikami. Był on ze spotkania zadowolony. Rolnicy - raczej przeciwnie.

"Występują w charakterze osoby podstawionej"

Sawicki powiedział, że sprzedaż ziemi z zasobu ANR w województwie zachodniopomorskim należy usprawnić. Zdarza się, że wsparcie finansowe uzyskują osoby, które nie rokują nadziei na późniejsze prowadzenie gospodarstwa na zakupionej ziemi.

- Występują one w charakterze osoby podstawionej. Od strony prawnej podstawienie jest trudno udowodnić - powiedział Sawicki. - Będę się zastanawiał, czy w obecnych ramach prawnych uda się ten problem rozwiązać, czy też będziemy musieli wprowadzić krótką nowelizację ustawy i wzmocnić pozycję zespołów doradczych przy oddziałach ANR, tak aby mogły one na zasadzie współdecydowania opiniować takie osoby. Nie jest to łatwy problem do rozwiązania - dodał minister.

Sawicki nie chce, żeby sprzedawano po 300 ha

Omawiając sprzedaż ziemi w trybie przetargu ograniczonego Sawicki stwierdził, że decyzją prezesa ANR grunty przeznaczane do sprzedaży powinny być dzielone na działki o wielkości średniej powierzchni gospodarstwa w poszczególnych województwach. Z zastrzeżeniem, że nie może być to mniejsza działka niż średnia powierzchnia gospodarstwa rolnego w kraju.

- Będziemy bardzo rygorystycznie przestrzegali tego, żeby przypadki sprzedaży w całości 300 czy 380 ha nie miały miejsca. Ta ziemia zgodnie z ustawą o ustroju rolnym ma służyć powiększaniu rodzinnych gospodarstw chłopskich i zakładaniu takich gospodarstw. Nie powinna być przedmiotem spekulacji czy obrotu na zasadzie dorabiania się - zapowiedział minister.

Jaki będzie podatek? "Nie wiem"

Sawicki dodał, że negocjuje z ministrem finansów zwiększenie środków budżetowych na dodatkowe pieniądze na kredyty preferencyjne dla rolników. Na pytanie, jaki będzie przyszły podatek rolny, Sawicki odpowiedział, że nie wie tego jeszcze, czeka w tej sprawie na odpowiedź ministra finansów.

Rolników Sawicki nie przekonał

Rolnicy, którzy brali udział w spotkaniu z ministrem mówili, że nie są usatysfakcjonowani. Według nich, są to tylko obietnice i zapewnienia Sawickiego, nie poparte żadnymi działaniami ministra.

- Miały być konkretne rozmowy z ministrem, a odbyło się spotkanie towarzyskie - ocenia spotkanie zdenerwowany Zbigniew Obrocki, wiceprzewodniczący "S" RI. - Już na początku powiedział, że nie będzie rozmawiał z komitetem protestacyjnym i żadne tematy go nie interesują, to po co przyjechał?

Minister spotkał się dzisiaj z rolnikami. (fot. Sebastian Wołosz)

 

Dużo bardziej konkretni w ocenie byli przedstawiciele komitetu protestacyjnego.

- Słowa, to są tylko słowa - określił krótko Edward Kosmala, przewodniczący Solidarności Rolników Indywidualnych.

Na temat wizyty ministra były też następujące opinie:

- Minister dobry, ale ci dyrektorzy z Agencji do bani. On nic nie wie, co oni wyprawiają - powiedział nam jeden z rolników.

Sam minister miał dobre samopoczucie.

- Jestem zadowolony ze spotkania - odpowiadał krótko dziennikarzom, gdy pytali o ocenę. Dodawał też, że potwierdza podpisane w Szczecinie porozumienie i prezes Świętochowski ma jego poparcie.

Gdy padały pytania ze strony dziennikarzy o obiecane dla rolników 2 proc. kredyty preferencyjne na wykup ziemi od Agencji, denerwował się. Tłumaczył, że prowadzi w tej sprawie negocjacje z ministrem finansów, by do dotychczasowej puli kredytów już przyznanych w wysokości 1,4 mld zł dołożył następną, porównywalną.

Podczas protestu rolnicy zarzucali oddziałowi Agencji, że sprzedaje ziemię pod podstawione osoby. Wprawdzie wymagane warunki spełniają, ale kupują ją nie dla uprawy, a dla spekulacyjnego obrotu nią.

- Nie wszystkie przetargi prowadzone przez Agencję odbywały się zgodnie z oczekiwaniami - przyznał delikatnie dobierając słowa minister i dodał, że będzie oczekiwał "wzmocnienia prawnego dla zespołów opiniujących", aby "do przetargów nie przystępowały osoby nieuprawnione".

- O tym jednak, że ziemia jest wykupywane przez kapitał zagraniczny, że są powiaty, gdzie gros ziemi jest już w obcych rękach, nie chciał rozmawiać - mówi rolnik Andrzej Pabisiak. - Warnice, pyrzyckie, goleniowskie, gryfickie itd., tego nikt nie widzi. A my rolnicy z tzw. dawnych ziem odzyskanych jesteśmy na tu uczuleni.

Rolnicy uważają też, że Agencja próbuje zmuszać dzierżawców do kupna uprawianej ziemi, podczas gdy oni na to nie maja pieniędzy. Gdy odmawiają, dzierżawy nie chcą im przedłużyć.

- Jak kupić dodatkową ziemię, gdy cały sprzęt i oprzyrządowanie nabyte na kredyt kosztuje tyle, że jesteśmy zadłużenie na pokolenia - pyta Zbigniew Obrocki. - To jakaś pokrętna polityka, krótka kołdra, bo z dzierżawy skarb państwa ma stały dochód, a sprzedaż, to jednorazowy zysk, a po tym nic.

Międzyzakładowego Komitetu Protestacyjnego Rolników Województwa Zachodniopomorskiego nie wyklucza, że ponownie może dojść do blokady urzędu wojewódzkiego. Decyzje w tej sprawie zapadną na najbliższym posiedzeniu komitetu.

źródło: gs24.pl/wprost.pl

Dodatkowe informacje